Gasper dalej nie reagował. Siedział z podciągniętymi pod brodę kolanami i patrzył na dziewczynę bez słowa. Jak niby ma jej zaufać? Skąd może wiedzieć, że to jedzenie nie jest zatrute albo nie zawiera środków usypiających? Pierwszy raz od czterech lat pojawił się tu ktoś obcy, nie będący Straszakiem, i on ma temu obcemu komuś uwierzyć? Nie ma mowy. Nigdy w życiu.
- Nie wierzysz mi... To całkiem zrozumiałe. Ale chociaż spróbuj, na pewno jesteś głodny.
Chłopakowi chciało się śmiać. Ona chyba sobie żartuje. ''Jesteś moją babcią, że tak do mnie mówisz?''
- Dobra, udowodnię ci, że nie ma tu ani trucizny, ani narkotyków, ani w ogóle niczego podejrzanego. Patrz! - powiedziała dziewczyna, po czym odgryzła kawałek zbożowego placka, który leżał na talerzu i wypiła łyk ostygłej herbaty znajdującej się w kubku - Zadowolony?
Gasper dalej patrzył na nią nieufnym wzrokiem. Siedziała na stole po lewej stronie, obok siebie położyła tacę z jedzeniem. Nieustannie wlepiała w niego te swoje wielkie oczyska, na jej ustach gościł lekki uśmiech. Nie mogła mieć więcej niż 17 lat. Odgarnęła do tyłu spływające jej na twarz długie kasztanowe włosy. Nie była podoba do Straszaka. Miała opaloną skórę, długie nogi i ładne, delikatne dłonie, ale wciąż wydawała się dziecinna. Tylko kim ona do cholery jest? Skąd i dlaczego tu przyszła?
Przemyślanie przerwał chłopakowi przeciągły odgłos wydobywający się z jego brzucha. Był głodny jak wilk. Kiedy zauważył, że po zjedzeniu placka nic złego jej się nie stało, spróbował wstać. Powoli przenosił ciężar swojego ciała do przodu, ostrożnie oparł dłonie o ścianę i już zaczął się prostować, gdy poczuł przeszywający ból w dolnej części kręgosłupa. Ciężko upadł na swoje legowisko i spojrzał na dziewczynę z wyrzutem. Wyciągnął rękę w jej stronę, lecz szybko ją opuścił. Twarz dziewczyny zmieniła się gwałtownie, była zaskoczona, smutna i trochę zawstydzona.
- O Bogowie, aż tak z tobą źle? Nie wiedziałam... Przepraszam, już do ciebie idę!
Zeskoczyła ze stołu, wzięła szybko tacę z posiłkiem, podeszła do Gaspera, położyła naczynia tuż przed nim a sama usiadła obok na podłodze. Teraz nie chciała patrzeć mu w oczy, drżącymi rękami nerwowo przeczesywała włosy. Gasper powoli usadowił się w pozycji pionowej. Ostrożnym ruchem przyciągnął do siebie talerz i kubek, a także miskę, której wcześniej nie zauważył. Patrzył na gęstą zupę, placek i herbatę z niepewnością. W końcu głód i zmęczenie wzięły górę. Jedząc, cały czas obserwował poczynania nieznajomej siedemnastolatki. Ze zdziwieniem dostrzegł na jej policzku dwie duże łzy. Dziewczyna szybko zorientowała się, że na nią patrzy i niezdarnym ruchem otarła twarz.
Po dłuższej chwili odważyła się w końcu podnieść głowę i popatrzeć na Gaspera. Jej oczy były zaszklone, przy tym bardzo smutne. Widać było, że z początku tylko udawała taką pewną siebie, a nawet trochę ironiczną. Im dłużej chłopak na nią patrzył, tym bardziej nabierał przekonania, że o wszystkim musiała wiedzieć. Jego początkowe zdziwienie i dezorientacja zaczęły się teraz zmieniać w nagły gniew, nienawiść. Gasper pomyślał, że skoro wiedziała, co się z nim działo, to mogła mu jakoś pomóc. Ale nie zrobiła tego. Do tej pory twierdził, że Straszak albo nie miał nikogo bliskiego, albo bardzo dokładnie wszystko ukrywał. Lecz jej twarz zdradzała w tamtej chwili wszystko. Ona wiedziała. Wiedziała i mogła działać. Nie zapobiegła jego męczarniom.
Zabić.
Tylko to miał teraz w głowie. Chciał ją zabić, wyżyć się, zemścić za to wszystko, co go spotkało. Myślał, że to przyniesie mu ulgę. Tak, to z pewnością by mu pomogło! Przestał jeść. Jego pięści zaczęły się zaciskać, szczęki zwarł tak mocno, że było widać wszystkie ścięgna na jego twarzy. Chciał ostatni raz popatrzeć na tę dziwną dziewczynę a potem dokonać zemsty. Słodkiej zemsty.
Lecz w tym momencie ona znowu zajrzała mu głęboko w oczy. W jednej chwili Gasper zrozumiał, że nie może tego zrobić. Wszystkie mięśnie momentalnie się rozluźniły a on osunął się po ścianie do pozycji leżącej. Kompletnie opadł z sił. Wspomnienie wróciło. Przecież dobrze znał te hipnotyzujące źrenice.
Zabić!
OdpowiedzUsuńSuper, w ogóle chcę już wiedzieć co będzie dalej! Jak to on ją zna?! No pisz, bo muszę, muszę, muszę wiedzieć! I w ogóle co to za eksperymenty, i kim jest straszak i co tu robi ta 'pociągająca , atrakcyjna i w ogóle cud, miód i orzeszki siedemnastolatka'...? :P Tyle pytań bez odpowiedzi :D
Wiesz, że nieładnie opisywać siebie w swoich historiach, siedemnastolatko ;o Ale spoko, nikomu nie powiem ;)
Spokooojnie, wszystko w swoim czasie! :D ale gwoli wyjaśnienia: nie, to nie ja :D; nigdzie nie napisałam że jest pociągająca, tylko że ma coś w sobie; jeszcze kilka odcinków zanim wszystko się wyjaśni; NAPRAWDĘ NIE OPISAŁAM SIEBIE!! XD
UsuńNo żartowałam!
UsuńA ten opis też sama zrobiłam. Nie moja wina, że uważam Twoje bohaterki za pociągające :|
Jeżu, ja czekam na nowy rozdział.
OdpowiedzUsuńZdegustowany i niecierpliwy Kuba ze Zwierza.